wtorek, 11 czerwca 2013

Work.


Każdego dnia w mojej pracy zderzam się z niekompetencją, nieumiejętną komunikacją, złośliwością, zazrością i spychologią. 
Każdego dnia myślę, że jutro będzie lepiej, że muszę tylko przetrwać ten "ciężki dzień", bo jest gorący okres, bo jest konferencja bo jest... . 

Nieistotne. Jutro nie jest  znacznie lepsze. 

Czasami tak-kiedy dzwoni mniej telefonów, a ludzie potrafią powstrzymać swoją frustrację i złośliwość, chęć dopieprzenia komuś na tyle mocno, by mieć satysfkację z tego, że po kimś widać było, że go to dotknęło.

Jutro nie jest lepsze.


I dochodzę do wniosku, że każda godzina tam, to godzina zmarnowanego życia, ktorej nikt mi już nie zwróci. 
I dochodzę do wniosku, że nie po to były mi studia i ten wysiłek, który podejmowałam przez 7 lat.


Każdego dnia zderzam się z wiedzą, którą mam w głowie ale przedstawiona przez kogoś innego brzmi dla mojego zespołu niczym objawienie...


Spotykam się z wiedza, która kosztuje kilkadziesiąt tysięcy, a ja mam ją w głowie, tylko nikt nie pomyślał, by mnie o to zapytać. 

Codziennie widzę jak beznadziejnym szefem jest mój szef-niekometentny, bez cech przywódcy, bez odawgi cywilnej, bez umiejętności zarządzania zespołem...bez wiedzy o ludziach, którymi "zarządza", z totalnym brakiem umiejętności  prowadzenia obserwacji...i wreszcie oszustką.

Tak wygląda praca wykształconego człowieka w XXI wieku.

poniedziałek, 10 czerwca 2013

Polki na Bursztynowym Szlaku.

Książka mnie bardzo zainteresowała ze względu na utorki. Byłam ciekawa jak będzie się ją czytać. Niestety rozczrowałam się. O ile zdjęcia są interesujące tak tekst, momentami bardzo suchy. Książki podróżnicze Martyny Wojciechowskiej czyta się jednego wieczoru, a tutaj...momentami ciężko było przebrnąć przez kolejną stronę. Pisała Monika Richardson i przyznam, że momentami usiłowała być zabawna ale teksty w stylu "...i wyszła z miną kotka, który wypił śmietankę" jakoś do mnie nie trafiają. Niewątpliwie w pisaniu książek, szczególnie podróżniczych Monika ma jeszcze wiele do zrobienia.

Na pewno nie polecam zakupu tej książki (cena regularna 34,99zł). Ja ją kupiłam po bardzo niskiej cenie ale uważam, że można przeżyć bez przeczytania tej książki.

niedziela, 2 czerwca 2013

Sobotni spacer.

Wczoraj korzystając z tego, że choć przez chwilę była ładna pogoda, wybraliśmy się na spacer do lasu. Nie udało nam sie uniknąć deszczu ale nie można powiedzieć, żebyśmy byli przemoczeni :) Kiedy wracaliśmy do domu, wyszło słońce.

W trakcie spaceru znaleźliśmy rezerwat, niestety nie było ani jednej tablicy informacyjnej :(




Dwa różne drzewa, które pięknie ze sobą współżyją :)

















W środku lasu, stoi dom z bardzo ciekawą tabliczką...:)







Przyznam, że do tej pory nie widzialam huśtawek, z takimi oparciami, nie mogłam się oprzeć, musiałam zrobić zdjęcie :)